Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
4.

Open your eyes and look outside, find the reasons why.

.:: Licznik ::.
2917

.:: Księga 0::.
Dodaj do Księgi
Ksiega Gości

.:: Profil ::.




Dodaj do Ulubionych

.:: Archiwum ::.

2009
Listopad


.:: Ulubieni ::.




.:: Linki ::.



.:: Muzyka ::.




>>Szablon wykonała Noemi.
Strona Główna

4.

Okręciłam się delikatnie w okół własnej osi, pozwalając by pastelowo zielona sukienka lekko zawirowała w powietrzu. Szybko potrząsnęłam głową i odgarnęłam z twarzy kosmyki włosów, które przykleiły się do moich ust. Szybo poprawiłam jeszcze żółte korale, które pasowały mi dzisiaj do butów. Uśmiechnęłam się promiennie do Shikamaru.
- Wyglądasz ślicznie. Słodko. - Powiedział z uśmeichem przyglądając mi się. - Naprawdę ładnie...
- A spróbowałbyś powiedzieć, że nie ładnie. - Powiedziałam i zaśmiałam się lekko. - Dziękuję. - Dodałam i znalazłam się momentalnie obok niego.
- Nie odważyłbym się. - Odpowiedział i złapał mnie szybko za rękę. Lekko ścisnął moją dłoń.
- Chyba nie jestem aż taka straszna. - Mruknęłam rozbawiona i korzystając z tego, że nie patrzy rozpuściłam mu włosy. Uśmiechnęłam się niewinnie.
- Co ty masz do tej kitki? - Spytał i cicho jęknął. Westchnął, kiedy kilka kosmyków opadło mu na twarz.
- Tak ci ładniej. - Zauważyłam, ale oddałam mu jego gumkę do włosów. - Ale jak tak ci to przeszkadza to je zwiąż...
- Niech już tak zostanie. - Powiedział i znów westchnął. Uśmiechnął się lekko. - Tobie też jest ładniej w rozpuszczonych. A tak często je wiążesz!
- Bo na misjach mi wygodniej. - Wyznałam zakładając kosmyk włosów za ucho. Zaczerwieniłam się lekko.
- Ale tak ci ładniej. - Odpowiedział i ucałował mnie deliktnie w skroń. Uśmiechnęłam się delikatnie. Odwróciłam głowę w jego stronę.
- Może... - Zaczęłam niepewnie, jednak odwracając wzrok. Zaczerwieniłam się. - Poszlibyśmy do mnie?
- Możemy iść. - Odpowiedział lekko zaskoczony moim pytaniem. - A skąd ten rumieniec? - Zapytał jeszcze i drugą ręką dotknął mojego policzka.
- No, bo... - Znowu tylko zaczęłam, bo głos utkwił mi w gardle. - Bo... No wiesz... - Dodałam i jeszcze mocniej się zarumieniłam.
- Co mam wiedzieć? - Spytał zbity z tropu.
- No iść, ale... Nie, żeby siedzieć. No, bo ja bym chciała... - Wyjaśniłam, ale potrząsnęłam głową. - Zapomnij. Już nie ważne!
- Ale dokończ. - Poprosił szybko. Uśmiechnął sie do mnie w jego mniemaniu krzepiąco.
- Nie. - Odpowiedziałam zawstydzona.
- Nie bądź taka. - Poprosił i uniósł lekko brwi. - Skoro czegoś ode mnie oczekujesz to chciałbym wiedzieć czego.
- Niczego nie oczekuję! - Zapewniłam od razu zaskoczona. Niemal odruchowo puściłam jego dłoń. - Nie ważne. Naprawdę...
- To inaczej... Jeżeli chciałbyś żebym coś zrobił, a ja nie wiem, że mam to zrobić, żebyś była szczęśliwa to mi powiedz. - Przeredagował swoja wcześniejszą wypowiedź i przyjrzał mi sie uważnie. - Ale nie złość się.
- Nie złoszczę się. - Zapewniłam i westchnęłam. - Kiedyś proponowałeś, żebyśmy poszli do łóżka, a ja się nie zgodziłam, ale teraz bym chciała. - Dodałam szybko, na wydechu. Odetchnęłam.
- A więc o to chodzi! - Powiedział i zaśmiał się cicho. Po chwili jabky dotarło do niego znaczenie mojej wypowiedźi. - Zmieniłaś zdanie?
- Tak... Ale przecież pytałeś o to dość dawno. - Zauważyłam przyciszonym głosem.
- Tak, ale myślałem... Zresztą to akurat już nie ważne. - Odpowiedział i objął mnie ramieniem. Ucałowała mnie w skroń tak jak wcześniej. - Ale nie musisz się z tym śpieszyć...
- Nie śpieszę się. - Zapewniłam cicho. - Ale chciałam ci powiedzieć, że... Już bym chciała. - Wyznałam i również go lekko objęłam.

Usiadłam na polanie między Nejim, A Lee. TenTen nie mogła dzisiaj przyjść na trening, po ostatniej misji jeszcze leży w szpitalu i chyba nieprędko z niego wyjdzie. Na samą myśl cicho westchnęłam. Kiedy po dłuższej chwili Lee wstał zaskoczona potrząsnęłam głową.
- Gdzie idziesz? - Spytał go Neji chyba równie zaskoczony co ja.
- Do TenTen. - Wyznał po chwili zastanowienia i zaczerwienił się. Westchnęłam cicho i odchyliłam się do tyłu, kładąc się teraz na trawie.
- No... Dobrze. - Przytaknął niepewenie czarnowłosy. Kiedy Lee poszedł w stronę szpitala odwróciłam głowę, żeby spojrzeć na jedną z pustych już uliczek miasta.
- I co teraz? - Spytał czarnowłosy i spojrał na mnie minochodem
- Chyba możemy iść do domu. - Odpowiedziałam i również przeniosłam na niego wzrok. Zaczerwieniłam się lekko.
- Chyba domów. - Sprostował i uśmiechnął się lekko. - Do twarzy ci w tych rumieńcach. - Dodał po chwili i zmieszany odwrócił ode mnie wzrok. - Możemy się jeszcze... Przejść po mieście.
- Możemy. - Przytaknęłam i uniosłam się na łokciach. Kiedy wiatr przerzucił mi loki na ramiona z pleców lekko się uśmiechnęłam.
- Albo tu jeszcze chwię posiedzieć. - Dodał szybko i zerknąl na mnie myśląc, ze tego nie zauważę.
- To lepiej posiedźmy. - Odparłam i wyprostowałam nogi. Westchnęłam. - Dziwnie się zachowujesz.
- Normalnie. - odpowiedział i zasmiał się lekko. Sięgnął reką na plecy zeby upewnić ię, zę ma związane włosy w kucyka.
- Unikasz mnie. - Zauważyłam wpatrując się w swoje stopy.
- Nieprawda. - Zaprzeczył po chwili zastanowienia. - Nie unikam cię. - Zapewnił mnie jeszcze jakby samo zaprzeczenie nie wystarczało. Uśmiechnął się lekko.
- Jak chcesz. - Odpowiedziałam i znowu wygodnie ułożyłam się na trawie.
- Jak układa ci się z Shikamaru? - Zapytał po chwili milczenia Neji. Zerwał źdzbło trawy i teraz obracał je między palcami.
- Dobrze. - Odpowiedziałam i uśmiechnęłam się lekko. - Nawet bardzo.
- Tak? - Spytał bez zbytniej radości i entuzjazmu. - To sie ciesze. - Dodał szybko.
- Ale chyba dalej woli Temari. - Dodałam lekkim tonem. Okręciłam na palcu kosmyk włosów.
- Stara miłość nie rdzewieje. - Zauważył czarnowłosy i wyrwał nowe źdźbło z ziemi. Zaczeł je dziurawić.
- Niestety. - Odpowiedziałam patrząc na neigo kątem oka. Neji... Pierwszy chłopak w którym się kiedykolwiek zakochałam. Już jak miałam... 12 lat, w dzień w którym przybyłam do Konohy. Uśmiechnęłam się sama do siebie i znowu wpatrzyłam się w niebo.
- Więc patrząc na to Lee nadal kocha Sasukę! - Zauwazył z uśmeichem chłopak i zasmiał się lekko.
- Sakura Sasuke, Sasuke Noe, Noe Naruto, Naruto Noe... Shika Temari, Temari jego, ja Ciebie, Ino Sasuke i ciebie, a Hinata Naruto. - Wymieniłam wzdychając głęboko.
- Ty mnie? - Spytał zaskoczony i otworzył szerzej oczy.
- Nie słyszałeś tego. - Zaznaczyłam od razu i wstałam. - Pójdę już. Do jutra.

hiro-noemi 3/11/2009 21:02:09 [Powrót] Komentuj